Popełniłem ostatnio dwa wpisy z kalkulatorami. Oba są w sumie o tym samym – o oszczędzaniu. Kalkulator emerytalny ma pokazywać ile wypadałoby zaoszczędzić jeżeli chcemy sami sobie zafundować emeryturę, podczas gdy kalkulator pierwszego miliona ma zobrazować jak nasze oszczędności będą rosły z miesiąca na miesiąc do aż do przysłowiowego miliona złotych.
Oprocentowanie oszczędności
Oba te kalkulatory jako domyślne roczne oprocentowanie mają ustawione 4,5%. Mniej więcej tyle można obecnie zarobić na lokacie bankowej. Pytanie czy to dobry sposób na oszczędzanie czy nie?
Czy to dobry pomysł?
Na pewno jest to sposób lepszy niż trzymanie pieniędzy na nie oprocentowanym koncie czy w skarpecie, ale wydaje mi się, że nie jest to pomysł najlepszy. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy w ten sposób mogli zabezpieczyć sobie przyszłość.
Inflacja
Oprocentowanie lokaty jest z reguły niewiele wyższe od inflacji. I właśnie tu widzę całe zło tego sposobu oszczędzania na emeryturę. Posiadanie pieniędzy to tylko iluzja bezpieczeństwa finansowego. Dziś wiem co jestem w stanie zakupić za 100 złotych ale jaką mam gwarancję, że za 10,20,30 lat to 100 złotych będzie jeszcze cokolwiek warte? Może będę mógł za nie kupić mniej niż dziś za 10 złotych?
Problem z ZUSem
Ostatnio ZUS wysyła nam co roku podsumowanie naszych oszczędności emerytalnych. Zewsząd słyszymy jednak, że dzisiejsi 20 paro latkowie nie mają co liczyć na emeryturę z ZUSu. Już dziś instytucja ta musi się zapożyczać żeby móc wypłacać ludziom emerytury. Wydaje mi się więc, że to wysyłanie corocznego podsumowania naszych oszczędności emerytalnych ma na celu jedynie wmówienie nam, że czeka nas emerytura z ZUSu tak żeby obywatele nie uciekali do szarej czy czarnej strefy. Obawiam się, że będzie tak jak przewiduje mój kolega – gdy doczekamy się wieku emerytalnego i ZUS będzie miał nam wypłacić oszczędności, które zgromadziliśmy to owszem dostaniemy wszystko co do złotówki, tyle że te złotówki nie będą wiele warte.
Wniosek
Dlatego wydaje mi się , że musimy zapewnić sobie emeryturę w inny sposób, ale o tym w kolejnych wpisach…
